Trochę o miłości

-Wiesz, że życie bez Ciebie byłoby teraz co najmniej dziwne ?
-Zabawne, bo właśnie pomyślałam o tym samym.

To jest zaskakujące, w sensie to życie. Jednego dnia usypiasz z myślą, że jakoś to będzie, że nie masz zamiaru gonić za szczęściem. Budzisz się kolejnego i nawet nie zdajesz sobie sprawy, że jeden ruch, jedno słowo, jedna decyzja obróci to Twojego  życie do góry nogami.

Dzisiaj będzie trochę o miłości.

O tym, że czasami doznajemy zauroczeń, zakochań i wielkich miłości. Uważam, że każdy z nas ma potrzebę kochania i bycia kochanym. W życiu trafiamy na wielu ludzi, do których czujemy uczucia różne. Każdy z nas doznał pierwszego szkolnego zauroczenia i pierwszej wielkiej miłości. Ja też kiedyś myślałam,  że trafił mnie piorun. Tak właśnie kojarzyłam to uczucie. Wydawało mi się, że to taka podróż statkiem – raz sztorm, raz spokojna tafla wody. Czułam się uzależniona, jakby od istnienia tego uczucia zależało całe moje życie. To właśnie wtedy człowiek poświęca się bezgranicznie i brnie na oślep, nie zważając na konsekwencje. Uparcie jak lew przez wiele lat mojego życia broniłam przekonania, że w miłości trzeba cierpieć. Że trzeba przetrwać każdą zdradę, wyzwisko, czy kłamstwo w imię tejże ogromnej miłości. Zatracałam samą siebie i naprawdę wierzyłam w to, że tak właśnie powinno być.

Aż pewnego dnia dostajesz od tej swojej miłości ostateczny strzał w pysk. Leżysz gdzieś na ziemi, otumaniony i nie dowierzasz, bo przez tyle lat wydawało Ci się, że nic nie jest w stanie jej zniszczyć. Przez kolejne lata szukasz miłości utraconej. Tak Ci się wydaje, bo w rzeczywistości wchodzisz w relacje, które nic nie znaczą, ani w Twoim sercu ani w życiu. Budzisz się w łóżku z obcą osobą i niby jest fajnie, ale nie jesteś sobą. Ta osoba nie zna Twoich przyzwyczajeń. Nie interesuje ją skąd ta blizna na kolanie, ani jaki jest Twój ulubiony kolor. Ty to doskonale wiesz, dlatego wielokrotnie tęsknisz za tym pierwszym uczuciem. Myślisz sobie „Tak, tylko tamto uczucie było prawdziwe”, a sytuacje jakich doznajesz, tylko utwierdzają Cię w tym przekonaniu. W końcu masz dość. „Pierdolę miłość” mówisz. Zajmujesz się sobą, tym, co lubisz, ale choćbyś nie wiem, co robił i jak, to nie wypełnia Twojej pustki w sercu. Bo tak zostaliśmy stworzeni – mamy potrzebę kochania, chcemy być kochani – nawet jeśli wypieramy się tego niczym Św. Tomasz po trzykroć.

I nagle dzieje się coś.  Nie ma fanfarów, nie strzelają pioruny, nie miota Tobą sztorm. Ale dzień po dniu zaczynacie wspólne życie. Uśmiechasz się. Wszystko układa się niczym puzzle. To nie bajka, ale wspólne odkrywanie siebie nawzajem. Ta codzienność, dziwna codzienność razem uzmysławia Ci nagle, jak bardzo kochasz tą osobę. Otwierasz oczy pewnego poranka i zdajesz sobie sprawę, że to jest ten brakujący element Twojego życia. Ale jak? Kiedy to się stało? Przecież wcześniej było inaczej. Może to nie miłość?

Moi kochani… To właśnie jest miłość.

Miłość to codzienność, to zwyczajność każdego dnia, to wspólne plany i łączenie się dwóch światów. Miłość to: ja pomogę Ci wyrzucić śmieci, a Ty pozmywasz naczynia, bo wiesz jak bardzo tego nie znoszę. Miłość to emocja zapisana w dniu codziennym. W każdej godzinie, czynności i geście. Miłość to myśl od samego początku. Miłość to wreszcie nie żaden sztorm, ani tafla lodu, tylko dwoje ludzi, którzy tworzą jedność. Po prostu. Gdybym miała dziś powiedzieć, czym jest miłość, napisałabym PO PROSTU.

Czym wobec tego jest ta pierwsza miłość? Czy była nieprawdziwa? Czy to jakieś inne uczucie? Czy jest kilka rodzajów miłości? Nie wiem. Myślę jednak, że ona jest po to, żebyś kiedyś, spotykając tą właściwą – wiedział, że to ta. I że kiedy, już ją spotykasz, to po raz pierwszy od dawien dawna myślisz… Nieważne wszystko, co czułem do tej pory, bo wystarcza mi wszystko to, co czuję teraz.

 

Dużo miłości dla Was kochani! <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *