Robot porwał mi dziecko.

“Nie mam czasu na sen, nie mam czasu na seks, wciąż od życia chcąc więcej…” śpiewała Beata Kozidrak, kiedy byłam dzieckiem, ale ja kompletnie nie rozumiałam tych słów. I nie tyle chodzi o słowo SEKS, a po prostu o to, że ona nie miała na to czasu. Było to dla mnie tak abstrakcyjne pojęcie, że w ogóle nie przykładałam do niego uwagi. No bo jak można nie mieć na coś czasu? Dziś nie mam czasu, żeby nawet napisać te słowa, bo już dawno powinnam ogarniać bałagan, który zrobiłam w ciągu dnia i położyć spać, bo przecież jutro cały dzień w pracy i pojutrze i popopojutrsze i popopopojutrze też, a po tych dniach to niby mam wolny dzień, ale przecież jest tyle do zrobienia. A to tylko jeden dzień, bo potem znowu do pracy.

A jeszcze nie tak dawno tańczyłam po pokoju w słuchawkach… Jeszcze chwilę temu wyciągałam sobie wszystko z półek i w ramach rozrywki pięknie wszystko na nowo układałam. Przecież niedawno zapisywałam sobie pomysły na prezenty i życie w notesach i notesikach. Czuję, jakby to było wczoraj, gdy siedzę cały dzień, słuchając muzyki i rozmyślając o życiu. Wychodzę z domu na spacer i włóczę się bez celu. Gotuję dania z nowo znalezionych przepisów. Zapisuję swoje emocje na kartkach lub w komputerze. Ekscytuję każdym pierwszym śniegiem, świąteczną piosenką i możliwym świętem. Mam tyle planów i marzeń. Ale najważniejsze, że wciąż mam energię, która mnie rozpiera od środka mimo zmęczenia. Jestem tu i teraz. I niby mam jakieś obowiązki, niby studiuję, pracuję, tak samo sprzątam i gotuję, a jednak… wciąż przeżywam każdą chwilę. Cieszą mnie te rzeczy – ta praca, te obowiązki. Jestem zmęczona, ale to w gruncie rzeczy przyjemne.

Dziś.

Dziś jakbym się zautomatyzowała.
Jakbym stała się robotem.
Praca dom, praca, dom.
Obowiązki, obowiązki.
Zmęczenie.
Obiad.
Śniadanie.
Mycie zębów.
W ogóle mycie się.
Sen.
Albo fragment snu.
Pęd.
Tramwaj.
Social media.
Praca, praca.
Dom.
Telewizja.
Kolacja.
Obowiązki, obowiązki.
Padnięcie.
Pobudka.
Praca…………………………….

I tylko co jakiś czas jakiś punkt w mojej głowie każe mi przestać. Wyrywa mnie na chwilę z tego letargu, ale zbyt późno, bo ja już jestem w trakcie automatycznego mycia zębów, a zaraz włączę funkcję “spróbuj usnąć, bo jutro musisz rano wstać”.

Mam wrażenie, że gdzieś popełniam błąd. Czuję, że coś tracę. Emocje, siebie…
Nie wiem, może życie? 
Albo przynajmniej jakąś jego część, która była dla mnie ważna? 
Może tracę w sobie dziecko, którym jeszcze do niedawna chyba byłam….. ? 

Przepadam w dorosłości!
A przecież nie mam jeszcze nawet oficjalnie męża, ani dzieci! 

Nie wzięłam kredytu. 
Nie otworzyłam firmy. 
Nie muszę opiekować się nikim chorym, 
nie mam drugiej pracy, 
ani pasji, której poświęcałabym dodatkowy czas. 

Mam zwykłe życie, jakie wiedzie miliony innych ludzi! A czuję się wymęczona. Jestem niczym Adaś Miauczyński, który codziennie rano rzecze “Jestem skrajnie zmęczony, a przecież jest dopiero rano!”. Tak. Jestem zmęczona swoim życiem. A raczej jego brakiem. Czuję niedosyt przeżywania emocji, wrażeń i sytuacji. Wiem, że MUSZĘ zrobić te rzeczy, a nie po prostu chcę. W pewnym sensie nie mam od nich odwrotu… weszłam w spiralę dorosłości i systemu. Stałam się robotem.

Sama tego chciałam. 
Wszyscy o tym marzymy. 
Być wreszcie dorosłym. 
A kiedy już to następuje, 
to robimy wszystko, by się od tego uwolnić.

Tylko ja nawet nie próbuję się uwolnić, bo nie wiem jak. Nie znam sposobu na ten marazm, w który zapadłam. Na co raz mniej emocji, na co raz mniej wrażeń, na co raz mniej energii, co raz to mniej życia w życiu. Szukam winy w sobie. Obserwuję ludzi w social-media-świecie – są tacy pozytywni, radośni. Z głupiego prasowania, czy sprzątania potrafią wykrzesać coś śmiesznego. Wciąż naładowani optymizmem, cieszą się niemal każdym dniem. Każdą niemal  pierdołą. A ja praktycznie codziennie wkurwiam się, że muszę coś zrobić, choć wcale tego nie chcę. Ale muszę, muszę to zrobić, choć się DUSZĘ k*rwa. Wkurwiam się nawet, gdy muszę zrobić coś z pozoru przyjemnego. Więc słucham tych ludzi, podglądam i myślę sobie: 

– Anka, litości, co jest z Tobą nie tak? Czy ty masz pernamentną depresję życiową? Czy kiedykolwiek wróci Ci ten ogień, co kiedyś. Ogarnij się babo! Jesteś człowiekiem, nie machiną. 

Ale to nie działa. Dupa. Wciąż jestem zmęczona, sfrustrowana, narzekająca i totalnie nieogarniająca niczego. Wciąż spóźniona, zabiegana, niezorganizowana do cna. Wciąż pragnąca poczuć tą magię… Ale nie umiem jej sobie wyczarować. 

Moje wewnętrzne dziecko głodne jest wrażeń i marzeń, ale ja nie mogę mu ich zafundować. Więc pokłada się , tupiąc nogami i rękami z całych sił. A ja nie posiadam ani jednego powodu, dla którego nie mogę mu tego dać.

Bo po prostu nie znam odpowiedzi. 

Więc ono drze się już jakby coraz mniej, bo wie, że powoli nie ma szans. 

Łka sobie coś pod noskiem, ale ja go już nie słyszę.

Właśnie włączyłam program ODKURZANIE.  

____

Dobrej nocy dzieci,

jeśli wciąż czujecie, że nimi jesteście, a nie robotami.







One comment Add yours
  1. A Niemen śpiewał „Mam tak samo jak Ty…” 🙂 Moje dziecko jest z jednej strony rozpieszczone, z drugiej niekochane. Przytulam je na siłę, kiedy domaga się uwagi, nawet wtedy gdy krzyczy mi w twarz, że już nigdy nie wrócą te czasy kiedy chodziłam na koncerty, piłam na murku i nie zastanawiałam się czy mam problem z alkoholem czy po prostu bawię się świetnie. Idealny świat istnieje tylko na instagramie, nie pokazujemy kłótni z mężem i wycia przez pół nocy w poduszkę. Nie piszę, że mi się nie chciało wstawać z łóżka, tylko czasem gdzieś o tym wspomnę, nie dlatego, że chcę udawać, ale dlatego, że nie chcę nikogo tym zamęczać i dlatego, że wolę ciągnąć ludzi w górę nie w dół. Pisałam ostatnio o tym, że kiedy nie chce mi się żyć ogarniam się, maluję, ubieram, bo boję się, że jak zostanę w łóżku to już nigdy się nie podniosę. To taki mój paradoks, że kiedy czuję się najgorzej wyglądam najpiękniej, jak jest dobrze to odkąd nauczyłam się wychodzić bez makijażu, najczęściej nie maluję się do pracy i pewnie wtedy ludzie myślą, że jestem w dołku! 😀 Głowa do góry, pozdrów swoje dziecko od mojego! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *