Uczuciowo #1

Wiem, że jesteś sama.

Budzisz się sama każdego ranka i usypiasz, słysząc jedynie własny, zdławiony płaczem oddech. Czasami jedynie pod kołdrą znajdujesz miejsce dla kogoś, kto zupełnie nie jest tego wart. To nie zmienia faktu, że wstajesz codziennie i po prostu robisz swoje. Wiesz przecież, że nie masz wyjścia. Nie zabijesz się, to nie w twoim stylu. Lubisz życie, tylko z jakiegoś powodu masz poczucie, że ono niezbyt lubi Ciebie. Bo jak to inaczej wytłumaczyć? Raz kiedyś oddałaś serce nie temu człowiekowi, co trzeba i do dziś płacisz za to cenę. Tak to sobie marnie  tłumaczysz na pocieszenie. Już dawno go nie kochasz. Zdążyłaś nawet obdarzyć „paramiłością” kilku po nim, ale zawsze kończyło się podobnie.

W życiu radzisz sobie nadzwyczaj dobrze. Masz niezłą pracę, kilku oddanych przyjaciół. Potrafisz sama naprawić oderwaną listwę i zrobić sobie zajebisty obiad. Uprawiasz sport lub czytasz książki psychologiczne. Dobrze wyglądasz. Mówisz z sensem.

Co niedzielę przychodzisz na obiad do rodziny, od której zawsze usłyszysz jakąś dobrą radę na to, jak wreszcie być szczęśliwą i ułożyć sobie życie. Wieczorami, na imprezach ze znajomymi padają co raz śmieszniejsze żarty na temat Twojej niezaradności w kwestii miłości. Śmiejesz się krótko, przecież nie będziesz się obrażać. Choć w duchu uważasz, że mają rację. Ale do końca wieczoru boli. Przyjaciółki w wieczornych rozmowach na Massengerze tłumaczą Ci, że „jeszcze znajdziesz miłość”, że „będzie dobrze” i „wszystko się ułoży”, ale Ty co raz mniej chętnie chcesz to czytać, więc zmieniasz temat na cokolwiek innego. Nie masz gwarancji, że tak się stanie, nikt Ci jej nie może dać.

Co jakiś czas napisze do Ciebie ktoś nowy z pytaniem „Co tam?”. Cieszysz się nawet z tego, mimo że ten facet właściwie nigdy nie był w Twoim typie. Ale może to znak? Może skoro napisał, to warto go bliżej poznać… Próbujesz się nie nastawiać i oddajesz się rozmowie, w której już po kilku zdaniach zdajesz sobie sprawę, że nic z tego nie będzie. Ale brniesz w to dalej i sama nie wiesz, czy z desperacji, czy po prostu chcesz dać szansę jemu. A może sobie? Najczęściej kończy się na internetowych rozmowach, które pozostają niedopowiedziane, bo albo Ty, albo on nie mieliście ochoty już nawet napisać „Trzymaj się”.

Niektóre z tych znajomości udaje się przenieść w rzeczywisty świat. I te umierają śmiercią naturalną po dwóch, trzech, góra czterech spotkaniach. Czasami po niezbyt udanym seksie, którego wstydzić się będziesz jeszcze długo. Jest jeszcze opcja druga, gdy udaje Ci się wreszcie wejść w coś, co na pozór zdaje się być już niemalże związkiem. Ty słyszysz bijące dla was dzwony, a to tylko dźwięk wiadomości, że „nic z tego nie będzie, powodzenia”. Again.

Najgorsze są wieczory. Kiedy przez cały dzień mogłaś zajmować głowę pracą, obowiązkami, rozmowami, czy durnymi serialami. Ale przychodzi godzina, kiedy zostajesz tylko Ty. Nawet nie wiesz, kiedy zaczynasz płakać. Nie chcesz tej słabości. Mimo to wylewasz łzy trzymane dniami, tygodniami, a może nawet miesiącami. Czujesz się oszukana. Masz wrażenie, że świat jest wobec Ciebie cholernie niesprawiedliwy. I jedyna myśl, jaka wierci ogromną dziurę w twojej głowie brzmi CO JEST KURWA ZE MNĄ NIE TAK. Bo choć narzekasz na facetów i masz do nich duży żal, to ty czujesz się winna. To ty jesteś sama. Jakbyś była jakaś gorsza, brzydsza, bezwartościowa. W takich chwilach czujesz się jak śmieć. Jak ktoś niewarty nawet pokochania. A przecież jedyne, czego chcesz, to być dla kogoś ważną, zaopiekowaną, kochaną właśnie. Czy to tak wiele? – zadajesz pytanie w głuchą przestrzeń. Czuć się bezpiecznie, gdy obok trzyma Cię za rękę ktoś, kto powie, jak ważna dla niego jesteś. Już nawet mówisz sama do siebie, krzyczysz przez łzy i zadajesz pytania, na które nikt Ci nie odpowie. Bo i nawet, gdyby był, to nie ma nie dobrej odpowiedzi.

Sama zdajesz sobie z tego sprawę. Wiesz, że żaden płacz nie zmieni Twojej sytuacji, więc ocierasz łzy i jeszcze przez chwilę siedzisz w milczeniu na łóżku. Nastawiasz budzik i chcesz, żeby ten dzień jak najszybciej minął. Ale tak naprawdę chcesz przestać po prostu czuć. Chcesz przestać czuć się…

Niekochana.
Niechciana.
Porzucona.
Bezwartościowa.
Nieudolna.
Winna.
Żadna.

Usypiasz z myślą, że dokładnie taka jesteś.

Rankiem wstajesz i zaczynasz kolejny dzień. Gdzieś przez głowę przechodzi Ci nowa myśl, że ….

„może to dziś”.

„Może właśnie niebawem mój los się odmieni i gdzieś tam, już prawie blisko, jest ktoś, kto zmieni mój świat?”

__________________________________________

Chciałabym Ci powiedzieć, że znam odpowiedź na Twoje pytania, ale niestety nie posiadłam takiej wiedzy. Mogę sobie jedynie wyobrazić, co czujesz. Zrozumieć, wysłuchać i być – anciowo.pl

 

Cykl UCZUCIOWO

Zainspirowana historiami, przeżyciami i rozmowami swoimi, przyjaciół, znajomych i obcych mi ludzi, postanowiłam wejść w uczucia osób o różnorakich doświadczeniach i przez chwilę poczuć to, co oni i spróbować opisać ich myśli, emocje i oddać to, co skrywają głęboko w duszy. Nie okraszam ich żadnym komentarzem, żadną motywacją, czy próbą pocieszenia. Na chwilę jestem w ich głowie i próbuję zrozumieć. To, co „zobaczyłam” przelewam tutaj.

Postacie są fikcyjne, a wszelkie podobieństwo jest przypadkowe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *